Start Aktualności Władze Napisz do nas Linki Szukaj Pliki do pobrania
Start arrow Aktualności arrow Z ostatnich dni arrow Oratorium Sianowskie - wielka uczta duchowa
Oratorium Sianowskie - wielka uczta duchowa PDF Drukuj Email
Wpisał: Weronika Pryczkowska   
09.11.2009.

Oratorium Sianowskie - wielka uczta duchowa

Redaktor Dariusz Majkowski w wywiadzie dla Radia Kaszëbë, przeprowadzonym na żywo w czasie transmisji ceremonii odpustowych, zadał mi bardzo istotne pytanie o znaczenie sanktuarium maryjnego Królowej Kaszub w Sianowie dla regionalizmu kaszubskiego. W odpowiedzi sięgnąłem do lat dzieciństwa spędzonego właśnie w tej parafii.

Wychowałem się w maleńkiej wsi Stążki w parafii i gminie Sianowo, tuż przy granicy z powiatem wejherowskim. Zainteresowany regionalizmem kaszubskim od najmłodszych lat zawsze nurtowało mnie miano Królowej Kaszub. W czasie, gdy rugowano język kaszubski ze szkół, z urzędów, w tej parafii był on wszechobecny, a tytuł sanktuarium nadawał mu szczególnej rangi. Kaszubszczyzna jednak nie była w stanie oprzeć się totalnej dyskryminacji, zwłaszcza w staniszewskiej szkole. Znane i publikowane (pisał o tym ks. Henryk Kroll, a także ks. Marian Miotk) są ówczesne przypadki bicia w niej dzieci za mówienie po kaszubsku. Toteż również tam, przed około trzydziestu laty, przerwany został naturalny przekaz językowy.

Już w tamtym czasie pragnąłem, by rosnąca sława Królowej Kaszub rozeszła się po całych Kaszubach dostrzegając w tym wielką szansę dla zachowania języka kaszubskiego. Jednocześnie nobilitacja kaszubskości gwarantuje ugruntowanie odwiecznych wartości naszego regionu, wśród których wiara jest na pierwszym miejscu. Taką szansę realizacji tych myśli otrzymałem w momencie, gdy stałem się współpracownikiem powstałego akurat programu „Rodnô Zemia” (nieco wcześniej, w maju 1990 roku, zamieściłem pierwszą wzmiankę o sianowskim odpuście w „Tatczëznie”). Redaktor programu Izabella Trojanowska, była zawsze bardzo otwarta wobec tematów związanych z sanktuarium. Pierwszy materiał ukazał się już we wrześniu 1990 roku. Była to relacja z kaszubskich dożynek, które zorganizowaliśmy, jako redaktorzy pisma „Tatczëzna”. Dwa lata później Wioletta Seremak - Jankowska przeczytała wiersz Bolesława Faca „Modlitwa do Matki Boskiej z Sianowa”. Za kolejne dwa lata ukazała się relacja z mojego ślubu z Elżbietą z domu Reiter. Przed ślubem napisałem wiersz „Błogòsław młodim”, do którego po latach Tomasz Fopke napisał muzykę. Kiedy na wiosnę 1995 roku przejąłem program wraz z Arturem Jabłońskim sukcesywnie przygotowywałem materiały wiążące się z sanktuarium. W ciągu piętnastu lat było ich razem ponad pięćdziesiąt.

Niebawem zaczęły się też pojawiać nowe utwory muzyczne związane z tym miejscem. Jedną z bardziej udanych pieśni jest „Do kòscółka jidą dzôtczi” chętnie śpiewana na komunię świętą. Pieśń do moich słów skomponował Jerzy Stachurski. Przygotowaliśmy ją tuż przed wizytą Jana Pawła II w 1999 roku. Zaśpiewała ją Joanna Szroeder z Parchowa. Zdjęcia do teledysku zrealizowano w Mściszewicach, Wygodzie i Sianowie. To właśnie podczas prac nad tym utworem pojawił się pomysł napisania Oratorium Sianowskiego. Pierwsza koncepcja zakładała, żeby był to godzinny utwór wykonywany w piegrzymim marszu. Chcieliśmy włączyć w nie pielgrzymki ze Strzepcza, Lini, Mirachowa, Sierakowic i Gowidlina, które miały się spotkać w Mirachowie. Z tego miejsca aż do Sianowa miało być wykonywane to dzieło z wykorzystaniem odpowiedniej aparatury. Ta idea uzasadniona jest historycznie. Otóż początki sanktuarium wiążą się ściśle z Mirachowem, które wówczas było siedzibą władz administracyjnych. Także w przekazie legendarnym pojawia się Mirachowo, do którego miano odnosić cudowną figurkę, a z którego ona po trzykroć uciekała do Sianowa. Opisałem to wówczas w swojej książce „Królowa Kaszub” wydanej w 2002 roku. Niestety, ambitne plany, rozmach oratoryjnego przedsięwzięcia, wykraczały poza nasze ówczesne możliwości, tym bardziej, że wnet miał nadejść trudny czas dla bardzo wówczas popularnego programu „Rodnô Zemia” (na początku XXI program wg badań oglądany był przez 100-150 tysięcy widzów!). Jego ówczesna popularność, a przez to ogromny wływ opiniotwórczy, były źródłem zazdrości nawet dla tak zwanych „środowisk kaszubskich”. Termin ten powstał na potrzeby tamtych wydarzeń. W przyszłości tym wydarzeniom, pełnych osobistych upokorzeń i finansowych udręk, planuję poświęcić odrębną publikację książkową. Obecny bardzo kiepski stan obecności kaszubszczyzny w TVG jest w dużym stopniu efektem wówczas zainicjowanej batalii, która właściwie – wprawdzie w innej już postaci - trwa do dziś.

Myśli powstania Oratorium jednak nie zaniechano. W ciągu kolejnych lat powstał utwór „Mòdłów zwón”, napisany specjalnie dla pielgrzymki z Banina. Nieco później stworzyliśmy także z J. Stachurskim pieśń „Nôwikszô Nôdzeja” i wspólnie z T. Fopke „Mariji séw”, zaś z Jerzym Łyskiem „W Matczi miono”. Ostateczną decyzję powzięto na początku 2009 roku. Stało się to za przyczyną podobnego w charakterze dzieła dotyczącego sanktuarium w Lourdes. Płytę taką przekazała Alicja Lubocka z Miszewa mojej małżonce, Elżbiecie, która po jej wysłuchaniu, rozbudziła odpowiednie działanie.

Po zreasumowaniu dotychczasowego dorobku okazało się, że gotowych jest 7 utworów, które mogą stanowić elementy dzieła. Trzeba było dopisać kolejnych 6, które tematycznie powiązały wszystko w całość. Wszystko połączone zostało – zgodnie z pierwotnym założeniem – narracją opisującą dzieje Madonny, historię kultu, przykłady cudów, koronację oraz najnowsze dzieje i obecne znaczenie sanktuarium. Do całości włączono dwie znane pieśni napisane na koronację w 1966 roku: „Swiónowskô Panienka” ks. Franciszka Gruczy i „Kaszëbskô Królewô” Jana Trepczyka. O napisanie muzyki do czterech nowych tekstów poprosiłem J. Stachurskiego oraz do dwóch Tadeusza Dargacza z założeniem, że przez niego prowadzone „Koleczkowianie” nagrają je na potrzeby powstającej płyty.

Proces przyporządkowania wykonawców okazał się znacznie trudniejszy niż napisanie nowych piosenek, czasami była to droga przez mękę. O powstawaniu każdej pieśni można by napisać odrębny artykuł. Do pieśni „Błogòsław młodim” zapraszano w sumie chyba aż sześć duetów. Z dwoma dokonano nagrań. Ostatecznie na płycie znalazło się bardzo udane wykonanie Katarzyny Herrman z Wejherowa i Piotra Kitowskiego z Żukowa. Z podobnym trudem powstawały „Kaszëbskô Królewô” i „Swiónowskô Panienka”. Po rozmowach z różnymi grupami (m.in. „Discantus” z Gowidlina i Cantores Minores Gedanenses z Gdańska) pracę podjęły sprawdzone i uznane w kaszubskim ruchu chóralnym połączone „Lutnia” z Luzina i „Pięciolinia” z Lini. To rozwiązanie okazało się najlepsze, ponieważ pieśni są wykonane na bardzo dobrym poziomie oraz należycie pod względem językowym. Od tej strony cała płyta jest bardzo dobra. Niektóre utwory, jak „Matinkò cëdnô” w znakomitym wykonaniu „Fermaty” z Żukowa oraz „Wòlô Mariji” w równie udanej interpretacji „Bel canto” z Bożegopola mogą być wzorcem dla wielu grup muzycznych Kaszub. Podobny efekt osiągnięto ze sprawdzonymi grupami „Spiéwné kwiôtczi” i „Prôwda”, której pieśni nagrane były już wcześniej. Te dwie grupy – ściśle związane z programem „Rodnô Zemia” - zaśpiewały w sumie aż pięć pieśni. Była to stabilna baza pod całe Oratorium. Całość znakomicie wzbogaciły Weronika Korthals i Ewelina Pobłocka, które wsparły pozostałych wykonawców swym talentem i artystycznym kunsztem. Wszystkim artystom należy się ogromna wdzięczność, tym bardziej, że każdy śpiewał za darmo, na cześć swej Kaszubskiej Królowej. Taka była też jedna z myśli powstania dzieła. Również artyści pokryli koszty dojazdów na nagrania do Połczyna lub Wejherowa. W tych dwóch miejscach Tadeusz Korthals realizował poszczególne pieśni. Jedynym wyjątkiem jest „W Matczi miono” wykonane w Kartuzach przez miejscową grupę „Overtake”. Ten utwór jest wyjątkowy także od strony muzycznej. Zagrano go w rytmie rocka. Był to przemyślany zabieg. Dzięki temu płyta zyskała na różnorodności. Są na niej utwory o głębokiej treści religijnej, przejrzane od teologicznej strony przez ks. prof. Jana Perszona, wykonane w rytmach miłych słuchaczowi w każdym wieku. 

Odrębną kwestią było pozyskanie finansów na realizację nagrań. Niektóre zespoły przyszły same z pomocą, większość środków trzeba było jednak pozyskać. Tu wdzięczność należy skierować do Zarządu Oddziału Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego w Baninie, który na moją prośbę (jestem jego prezesem) zgodził się podjąć trudu wydania płyty asygnując na ten cel około trzy tysięce złotych i doprowadzając do powstania płyty - matki.

Równolegle trwały już od kilku miesięcy rozmowy z redaktorem „Dziennika Bałtyckiego”, Mariuszem Szmidką, który również jest synem sianowskiej parafii. Dzięki niemu powstawanie płyty było odpowiednio nagłośnione, co podkreślało też znaczenie podjętego przedsięwzięcia. Była to dodatkowa, bardzo potrzebna, zachęta dla wykonawców biorących udział w nagraniach. Red. Szmidka pozyskał sponsora na powielanie płyty. Pod jego okiem powstała także okładka z wizerunkiem cudownej figury. W tym samym czasie ukończono też prace nad tomikiem poezji maryjnej, plonem konkursów poetyckich o Królowej Kaszub. Trzeci rozdział tomiku stanowi właśnie tekst Oratorium. Książka, wsparta przez samorządy kartuskie oraz prywatnych darczyńców, wydrukowana została w pelplińskim „Bernardinum”. Zgodnie z wolą Rady Ekonomicznej działającej w Sianowie stała się cegiełką na rozbudowę sanktuarium.

W ten sposób wszystkie dzieła zostały dopięte. Zatem nadszedł czas bezpośrednich przygotowań do dwóch prezentacji na odpuście Matki Boskiej Szkaplerznej, 18 i 19 lipca 2009 roku. W sobotę ukazała się płytka z „Oratorium Sianowskim” w liczbie znacznie przekraczającej nakład złotej płyty. Tego dnia o godz. 20.00 odbyła się prapremiera dzieła w kościele parafialnym. Towarzyszyły jej duże obawy zwłaszcza związane z odpowiednim nagłośnieniem (tu serdeczne podziękowania dla Zdzisława Sikory). Występ wypadł znakomicie. Dwukrotnie bisowano. To wykonanie miało być pięknym wstępem do niedzielnej prezentacji na ołtarzu pielgrzymkowym.

Rozpoczęte już w kwietniu br. rozmowy z dziennikarzami Telewizji Trwam sprawiły, że w niedzielny poranek dwa duże wozy pojawiły się w Sianowie. Instalowano sprzęt. Także Radio Kaszëbë postanowiło wszystko relacjonować na żywo. Niestety, po kilku pogodnych dniach, ten dzień przyniósł fatalną pogodę. Tak intensywnego deszczu na tym odpuście nie było już wiele dziesiątków lat. Dziennikarze z Radia Kaszëbë, po kostki w wodzie, dzielnie relacjonowali cały przebieg uroczystości. Kamery TVTrwam zostały zalane. Ze smutkiem dziennikarze musieli podjąć decyzję o rezygnacji z nagrań. W połowie mszy celebrowanej pod przewodnictwem biskupa diecezjalnego, Jana Bernarda Szlagi, zaczęto zwijać z ogromnym trudem rozłożony sprzęt. Jedynie operatorzy mający kamery na ramionach dawali sobie radę z ulewą. Zbigniew Gruba z Żukowa w tych arcytrudnych warunkach wykonał bardzo dobre ujęcia, dzięki czemu można było fragmenty zaprezentować w „Rodny Zemi”. Obszerna i rzetelna informacja ukazała się w gdańskiej Panoramie za sprawą red. Magdaleny Skorupki – Kaczmarek i operatora Bogdana Trześniowskiego. Również realizatorzy filmu „Tęsknota za Kaszubami” z niemieckiej telewizji satelitarnej NDR nie poddali się aurze i konsekwentnie realizowali ujęcia do swego reportażu. Także szeroko prezentowano to wydarzenie na falach pelplińskiego Radia Głos. W chwili rozpoczęcia Oratorium ulewa nieco zelżała. Pieśni wykonano zgodnie z wcześniej opracowanymi i wypróbowanymi założeniami. Tadeusz Korthals czuwał nad całością przy konsolecie. W dźwięki pieśni uważnie wsłuchiwali się liczni księża zgomadzeni w przestronnej kaplicy na czele z biskupem. Również sporo wiernych posłuchało prośby kustosza sanktuarium ks. Eugeniusza Grzędzickiego, wielkiego orędownika powstawania dzieła, który nawoływał do – jak podkreślał – czerpania z tej wielkiej uczty duchowej. I rzeczywiście była to uczta dodatkowo wsparta heroizmem artystów – jak podsumowali to wierni słuchacze zgromadzeni na podmokłym placu przed kaplicą.

Na osłodę smutku pozostała radość ze zrealizowanego dzieła, które dzięki płycie będzie służyć pokoleniom Kaszubów, przede wszystkim będzie głosić prawdę o wielkim znaczeniu tego miejsca, o niewyczerpalnym źródle łask Królowej Kaszub.

Eugeniusz Pryczkowski

 

 

Opinie na temat płyty (smsy, maile)

Aleksandra Ropela, Bożepole Wielkie: Gratuluję!!!!!!! Niesamowite dzieło, mam nadzieję, że będzie powtórka... pozdrawiam Ola

Danuta Labuda, Banino: No coś pięknego! Słucham ze łzami w oczach i wielkim wzruszeniem. Dzięki Kaszubie Genkowi za takie dzieło, modlitwę dziękczynną.

Maria Rogenbuk, Konarzyny k/Chojnic: Panie Eugeniuszu, Gratuluję pięknej płyty „Oratorium Sianowskie”. Życzę sukcesów w realizacji nowych pomysłów. Pozdrowienia z Konarzyn...

Starzyński Eugeniusz, Kartuzy: Płyta super!

Dariusz Majkowski, Nadole: Platka je baro fejn. To je wierã nôbëlniészi dokôz Wastë z wszëtczich.

Witold Szmidtke, Pępowo: Bardzo dobra płyta. Szczególnie dwa ostatnie utwory mnie podobają się najbardziej.

Piotr Kitowski, Żukowo: Dziękuję, że mogłem zaśpiewać na tej pięknej uroczystości

Marzena Petryszyn, Vancouver – Kanada: Piosenka baaardzo mnie się podoba. Najbardziej mnie się podoba chór.  Klimat piosenki przypomniał mi obcowanie na Kaszubach szczególnie podczas kościelnych imprez jak Boże Ciało czy dożynki.  Chyba tak to jest, że Kaszubi mają wspólną nutę. Szczęśliwi są ci, ktorzy potrafią ja usłyszeć i zrozumieć.  Piosenka łatwo "wpada" w ucho i rzeczywiście może być zaproszeniem dla tych, którzy nie znają Kaszub. To może być milowy krok, bo wiem, że Kaszubi strzegą swoją piekną krainę. Królowa Kaszub kolejny raz przyczyni się do ważnych zdarzeń.

Norbert Maczulis, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach – Bardzo ładna płyta, słucham jej w samochodzie. To są świetnie pieśni. Najbardziej mnie się podoba przepiękny utwór „Do kòscółka jidą dzôtczi”. On ma szczególny klimat i jest pięknie wykonany.

Robert Groth, Miszewo – Gdy słuchałem Oratorium w sobotę w kościele, to ciarki mi przeszły po plecach. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Jestem osobą baredzo młodąD. la mnie najwspanialsze jest to, że na płycie są utwory dla wszystkich słuchaczy, są bardzpo zróżnicowane. Opracowanie płyty, jej scenariusz, jest bardzo starannie, mądrze przygotowane.

Mirosława Groth, Miszewo – Dziękuję serdecznie wszystkim autorom i wykonawcom dzieła. To było coś pięknego. Nigdy nie zapomnę tego wykonania w sobotni wieczór w sianowskim kościele. Szkoda, że w niedzielę tak bardzo padał deszcz. Mimo wszystko dzieło to bardzo rozsławi sanktuarium. Trzeba się cieszyć, że wreszcie nasze Sianowo ma takie swoje dzieło - Oratorium.

Br. Zbigniew Joskowski, Gniezno - To je super rzecz. Mie sã baro widzy całosc. Tak cos jesz w dzejach Sanktuarium nie bëło! To je baro wiôlgô sprawa. Przëdôłbë sã mòże jesz jaczi mòdlëtewnik rózańcowi z rozwôżaniama pò kaszëbskù.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
home contact search contact search