| Ukazał się "Wierny klón" Leona Gołąbka |
|
|
|
| Wpisał: Aleksandra Kreft | |
| 26.01.2007. | |
W zbiorze są wiersze kaszubskie zmarłego w 1995 roku poety. Wiersze szczęśliwie odnaleziono po latach. Sensacyjne wręcz było też odnalezienie wspomnień pisarza sprzed i z czasu wojny. We wspomnieniach autor m.in. opisuje swoje spotkania z wielkimi Kaszubami, ks. dr. Leonem Heyke i z ks. prof. Kazimierzem Bieszkiem. Całość stanowi rzecz wyjątkową w literaturze Kaszub. Cena 10 zł. Powyższy tytuł jest jak najbardziej adekwatny do losów tej książki. Można powiedzieć, że twórczość Leona Gołąbka, która ukazuje się dwanaście lat po śmierci Autora, miała niezwykłe szczęście, że przetrwała, a właściwie odnalazła się. Analogicznie, takież szczęście ma kaszubszczyzna i literatura kaszubska, której już na zawsze przywrócono zapomnianego poetę. Leon Gołąbek urodził się 26 czerwca 1916r. w Łebnie, w powiecie wejherowskim, w którym niejeden pisarz kaszubski rozpoczął życiową i literacką drogę. Najbardziej znany to Jan Piepka (8.02.1926 – 8.03.2001 r., pochowany na cmentarzu łebińskim). Z pobliskiej Łebno Huty pochodzi Bożena Ugowska przygotowująca akurat swój drugi tomik poezji. Na druk czekają wciąż wspomnienia Augustyna Chrabkowskiego (1900–1984), urodzonego w Łebnie, a spoczywającego w Baninie. Rodzice Leona, Jan i Marta z Baranowskich, prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne (dziś tworzy tam ich wnuk, a bratanek Leona, Zenon Gołąbek, artysta-malarz, znany miłośnik kaszubszczyzny). Gdy Leon miał sześć lat zmarła mu matka. Ojciec ożenił się powtórnie z jej siostrą, Martą Augustyną. Dla chłopca jednak rozpoczęła się wówczas tułacza dola. Trafia na służbę, najpierw do Mullerów, a w czternastym roku życia do pani Ruchniewicz z Cierzni. Właśnie tam poznaje, urodzonego w tym przysiółku, ks.Leona Heyke z Kościerzyny – wybitnego poetę kaszubskiego oraz ks.prałata profesora Kazimierza Bieszka z Peplina, którzy zaszczepili w nim miłość do kaszubszczyzny. W 1990 roku odwiedził Gołąbka w wejherowskim mieszkaniu poeta wejherowski Stanisław Janke. Oto, co zapisał w numerze 2-3 miesięcznika „Pomerania”: Leon Gołąbek tylko parokrotnie zetknął się z ks. Heyke. Poeta, jak powiada, rzadko odwiedzał dom rodzinny, częściej zaś bywał na odpustach i u ks.proboszcza Władysława Sypniewskiego w Kielnie. W 1935 roku Leon Gołąbek otrzymał od poety wydaną właśnie w tym czasie w Kartuzach jego sztukę sceniczną „Agust Szlôga”. Młodego Leona Gołąbka, pasającego krowy, wielokrotnie odwiedzał natomiast brat kaszubskiego poety Stefana Bieszka, ks. prałat Kazimierz Bieszk, profesor w Seminarium Duchownym w Pelplinie, opiekun kleryków Kaszubów. Ks. Bieszk wspierał finansowo Zrzeszińców, pomagał potrzebującym. Od niego młody pasterz otrzymał książki kaszubskie, a wśród nich „Żëcé i przigodë Remusa” Aleksandra Majkowskiego i „Kaszëbsczi Pjesnjôk” Jana Trepczyka. - Ňn mie przëkôzôł, żebë jô pisôł pň kaszëbsků – wspomina Leon Gołąbek. – To jegň nakôzanié jô so wzął do serca i pisză tak jak nôlepi rozmiejă to robic. Pokazuje gruby brulion gęsto zapisany wierszami. Na pierwszej stronie widnieje tytuł zbiorku „Wiérny Klón”. Pod tym drzewem, zasadzonym przez jego ojca, rozgrywały się ważne wydarzenia rodzinne: pożegnania, powroty, śpiewanie patriotycznych pieśni, odmawianie pacierzy. „Klón, to symbňl wiérnotë; (Wëtrwałi miłoscë, cnotë, Naszich ňjców swiăti wiarë). Ňdgóniô: zdradă, půrtka i czarë” – napisał w wierszu „Klón i knôp” ludowy poeta. W rzeczywistości, zbiór „Wiérny klón” jest bardziej poematem, wyraźnie inspirowanym twórczością Hieronima Derdowskiego. Poeta stara się, sięgając do najodleglejszej historii Kaszub, ukazać całe nasze dzieje, zwłaszcza najtrudniejsze fragmenty tej historii (Rzez Kaszëbów, Grunwald, Zdrada, Pierszô wňjna swiatowô, Antichrist), przy czym źródłem wszelkich nieszczęść Kaszubów są Niemcy, zaś pełnią szczęścia - odzyskanie niepodległości i jedność z Polską, aczkolwiek niespodziewanie w wierszu Kaszëba poeta także zauważa, że Pňlôch niewiele ň Kaszëbă dbôł. Awersja do Niemców wynika ewidentnie z osobistych doświadczeń, zwłaszcza okrucieństw doznanych od nich i zaobserwowanych podczas II wojny światowej. Wszystko to ma odzwierciedlenie w wierszach. Jedynie głęboka wiara – zdaniem poety – pozwalała przetrwać najtrudniejsze chwile. Przede wszystkim miłość do Matki Boskiej, zwłaszcza do Pani Sianowskiej i Swarzewskiej, co jednym tchem wyraża w strofach: Bë z kňżdi chëczë, z kňżdi wsë / Lëdze w pielgrzimkach szlë / Tczëc Matkă Bňską / Swiónowską i Swôrzewską. Wszystkie wiersze powstały przed przejściem na emeryturę (1976), co Autor sam zaznaczył dopiskiem Maj 1975 poniżej ostatniego z nich. Jednak aż do śmierci poety, która przyszła nagle w święto Wniebowzięcia umiłowanej Matki Boskiej, 15 sierpnia w 1995 roku, pozostawały w rękopisie. Ich treść była mało znana nawet najbliższej rodzinie, która na szczęście postanowiła je przekazać wydawnictwu „Rumina” z Rumi, w celu ewentualnej publikacji. Oficynę prowadził wówczas znany działacz kaszubski, Kazimierz Klawiter. Tam, jako pracownik wydawnictwa, zetknąłem się pierwszy raz z wierszami. Pamiętam, że szczególnie zainteresował mnie ich Autor, pochodzący z dobrze znanej mi wsi, a także rodu. Weryfikacji dokonywała jednak inna osoba, która przyjęła je bez entuzjazmu. Niebawem „Rumina” przestała istnieć, a wiersze zaginęły. Minęło dziesięć lat. Gdy zdawało się, że już nie ma żadnych szans na ich odnalezienie, szczęśliwy zbieg okoliczności zaprowadził mnie do byłego współpracownika „Ruminy”, Romana Repecia z Gdyni, który ku uciesze mojej i rodziny Autora, przechował je w nienaruszonym stanie i z chęcią przekazał w celach edycyjnych. Od tej chwili zdarzenia następowały już bardzo szybko. Nawiązanie kontaktu z krewnymi Autora nie było trudne. Jeden z nich, Kazimierz Gołąbek, jest właścicielem drukarni w Wejherowie, zaś jeden z wnuków prowadzi szantową grupę „Fucus”, która gra również w języku kaszubskim. Najbardziej zaangażował się syn Leona, Jacek Gołąbek. Właśnie on, w pewnym momencie oznajmił, że istnieje także wojenny pamiętnik ojca, o którym sam do niedawna nie wiedział. Pamiętnik przechowała jedna z córek. Odkrycie to stało się rodzinną sensacją, zaś jego zawartość przynosi równie rewelacyjne treści dla całego regionu. Oprócz opisu przedwojennej sytuacji na wsi kaszubskiej, poznajemy w nim los kaszubskiego chłopaka, który - unikając frontu i sybirskiego zesłania - zostaje skazany na przymusowe roboty. We wspomnieniach podane są tylko ważniejsze wydarzenia, począwszy od wczesnego dzieciństwa do końca wojny. Spisane są po polsku, pod sam koniec wojennej tułaczki. Dzięki perspektywie czasowej Autor mógł dokonać odpowiedniego wyboru własnych przeżyć. W takiej formie ujęte są w książce. Zachowano oryginalną składnię, nawet nierzadkie frazeologizmy kaszubskie. Skorygowano tylko interpunkcję oraz w rzadkich przypadkach budowę gramatyczną zdań dla łatwiejszego odbioru treści. W tym celu dodano też śródtytuły. Wspomnienia pisane były w zupełnie innym czasie i sytuacji niż wiersze, nie bez racji zwane przez Autora, legendą. Postanowiono jednak wydać je razem, chronologicznie, w pierwszej części wspomnienia, które stanowią ewidentne tło tematyczne dla wierszy. Zachowano przy tym uniwersalny tytuł drugiej części dla całości. Tytuł odnosi się do szczególnej pamiątki rodzinnej – drzewa, które do dziś stoi na podwórzu rodzinnego domu. Dla Autora miał zawsze ogromne znaczenie. Był symbolem wszystkich wartości wyniesionych z rodzinnego domu. Wszystko inne przemijało, klon natomiast wiernie trwał i trwa. Również trwać będą te wiersze, zwłaszcza najważniejsze ich fragmenty. Bowiem wiele z ich treści stało być może nieaktualne. Świat jest inny, przemijają systemy totalitarne, poznajemy prawdziwą historię Polski i krajów sąsiednich, zanika stereotypowe myślenie o Kaszubach. Wciąż natomiast aktualne – jak ten wiérny klón - są najdawniejsze nauki ks. profesora Bieszka, które tak głęboko zapadły w dziecięcą świadomość poety: Ňd Czelna jaż do Részk / Bňso chňdzył ksądz prałat Bieszk. / Z miłim ůsmiéchă lud nawňłiwôł, Bë wiarë ňjców nie zabôcziwôł. / Wszădze lëdzóm ňpňwiôdô: / Swiónowskô Matinka pň kaszëbsků gôdô. / Kaszëbskô mňwa to relikwia swiătô, / Matce Bňsczi z găbë je wëjătô. Na próżno să do Ni mňdli, / Chto kaszëbską mňwă pňdli. / Nie wësłëchô gň Bóg, / Rëchli czë pózni ůjarzmi gň wróg. Eugeniusz Pryczkowski |
|
| Zmieniony ( 26.05.2008. ) |
| « poprzedni artykuł |
|---|







